O tym, jak marchewka dodaje męskości

Nie potrafię zrozumieć dlaczego jedzenie zwierząt uznawane jest za objaw męskości. Skąd się bierze pogląd, że delektowanie się martwym ciałem, któremu wcześniej ktoś brutalnie odebrał życie, jest atrybutem męskości? Przecież nie żyjemy w epoce kamienia łupanego, żeby mężczyzna musiał udowadniać swoją męskość poprzez polowanie. Teraz kobiety pociąga raczej intelektualny poziom mężczyzny. A dla mnie wrażliwość na cierpienie zwierząt jest bardzo ściśle połączona z poziomem inteligencji. Facet gotujący roślinne dania to widok, który napawa mnie radością, nadzieją i pożądaniem, zwłaszcza kiedy gotuje dla mnie 🙂

Nieraz miałam okazję spotykać się z kimś, kto na pierwszy rzut oka wydawał mi się atrakcyjny, jednak jego atrakcyjność drastycznie spadała, gdy okazało się, że nie rozumie w ogóle „jak można nie jeść mięsa, przecież zwierzęta po to są”. Po takim stwierdzeniu, choćby skały srały, nie byłam w stanie przymknąć na to oczu i udawać, że nadal mi się podoba.

Pamiętam, jak za czasów studenckich długi czas byłam zauroczona w koledze. Gdy wybraliśmy się na wycieczkę, a on wyjął kiełbasę i bułkę i przygryzał w drodze, moje zauroczenie prysło jak bańka mydlana. To wyszło samoistnie, nie myślałam nad tym, po prostu momentalnie przestał być dla mnie atrakcyjny. Z pewnością, gdyby wtedy wyjął np. marchewkę zamiast kiełbasy, może wzdychałabym na wspomnienie o nim do dnia dzisiejszego 😉

Co tak pociągającego jest w roślinożernym mężczyźnie? Fakt, że nie kierują nim tylko fizjologiczne potrzeby, bo myśli. Myśli i wie, że swoimi wyborami żywieniowymi ma wpływ na życie innych oraz na swoje zdrowie. Czyż nie jest to seksi?

Bezmyślne jedzenie mięsa jest dla mnie objawem prymitywności i nie widzę możliwości stworzenia głębszego związku z kimś takim. Oczywiście nie przekreślam wszystkich jedzących mięso, jednak jest to kwestia otwartości umysłu. Bo przecież większość wegetarian kiedyś jadła zwierzęta, więc i ten aktualnie jedzący może być właśnie na dobrej drodze, by przejść na jasną stronę mocy i stać się prawdziwym mężczyzną.

Zatem do dzieła „chłopacy” – marchewki w dłoń!

PS. Jeśli boisz się, że po odstawieniu mięsa nie będziesz miał siły, to zajrzyj tutaj: https://jasnastronamocy.pl/ – z pewnością przestaniesz się o to bać.

-eMCe-

Wegańskie świąteczne porządki

Kiedy w Twoim życiu szczęście wyznaczane jest poprzez akceptację wśród znajomych, dobrą zabawę w weekend i zainteresowanie płci przeciwnej, nigdy tak naprawdę nie bierzesz odpowiedzialności za swoje samopoczucie. Zawsze opierasz je na ocenie innych ludzi i ich akceptacji lub jej braku. Tym sposobem łatwo Ci zrzucać winę za zły humor na innych: Twoje bliskie osoby lub przypadkowych ludzi, jakże chętnych do wyrażania swej opinii.

Powoduje to podwójne zagrożenie: z jednej strony, szukając winy wokół, nie próbujesz się zmienić i z drugiej strony, nie znając siebie za dobrze, bardzo łatwo dajesz się zranić. W czego wyniku reagujesz agresją na krytykę – każda uwaga to jakby dotykanie Twoich żywych ran (jawne potwierdzenie Twoich słabych stron, za które się nie lubisz) i nie konfrontujesz się z przeciwnościami losu, lecz przed nimi uciekasz.

 

Wewnętrzny konflikt. Hiszpania, Galicja / Autofażka

 

Minęło dużo lat i dużo prób zanim tak naprawdę zaczełąm poznawać siebie, swoje potrzeby. Pewnego dnia zadano mi ciekawe pytanie, które zmieniło moją percepcję (polecam zadać sobie szczerze  to pytanie): co byś chciała zmienić w swojej osobowości/charakterze/podejściu do życia, gdybyś miała magiczną różdżkę? Moja odpowiedź zaskoczyła mnie samą, gdyż brzmiała: chciałabym sie przestać bać. W momencie uświadomienia sobie tego problemu zaczęłam nad nim pracować. Rozbiłam na czynniki pierwsze to zagadnienie strachu: skąd sie bierze, czego dotyczy, jak sie objawia. Zajęło mi kilka dobrych miesięcy zanim udało mi się je przepracować. Ale udało się.  W momencie, kiedy puściły blokady strachu, zaczęłam poznawać życie od nowa. Zaczęłam dużo czytać o samorozwoju i samoświadomości. Zaczynałam powoli rozumieć kim jestem i czego chcę.

Natrafiłam na cudowne książki, które na dobre odmieniły moje podejście do ciała, moich pragnień i uczuć względem świata, ludzi i mnie samej.

Jedną z tych książek jest “Lecznicza głodówka” Małachowa.

Otóż książka ta, poza tym, że jest szczegółowym kompedium wiedzy dotyczącym procesu przechodzenia głodówki,  otwiera szeroki wachlarz zagadnień związanych z samoleczeniem i samokontrolą, której tak bardzo mi brakowało.

…I nagle uświadamiasz sobie, gdzie jesteś, gdzie chcesz być, kim jesteś i kim nie chcesz być!

Uwolnij się. Hiszpania, Tarragona / Autofażka

Po pierwsze zaczynasz doceniać życie. No bo jak nie doceniać dnia, kiedy nie wiesz czy to nie Twój ostatni (podczas pierwszej głodówki nie będziesz do końca pewny czy to przeżyjesz… I nieważne ile osób by Ci potwierdziło, że głodówka jest bezpieczna! Dopóki nie przejdziesz swojej pierwszej głodówki, będziesz się bać, że po prosu umrzesz z braku pożywienia. To normalne i z perspektywy doświadczonego głodówkowicza: prześmieszne J).

Po drugie: właśnie wygrałeś człowieku na loterii, a nagrodą jest  5 darmowych godzin każdego dnia na głodówce (podsumuj sobie czas na zakupy, przygotowanie posiłków, jedzenie, zmywanie). Nawet nie wiesz ile pomysłów Ci przyjdzie do głowy, jeśli nagle dostaniesz kilka godzin gratis w ciągu dnia! Zaczniesz tworzyć. Zaczniesz szukać odpowiedzi w książkach. Zaczniesz ćwiczyć joge, oddychanie, medytację. Zaczniesz budować swoje priorytety. Zaczniesz swoją przemianę!

Po trzecie sny! Trzy sny, które dopadają każdego na głodówce:

  1. Koszmar, że coś zjadłeś i zaprzepaściłeś głodówkę!!! Po przebudzeniu uświadomisz sobie, że na szczęście to był tylko sen, więc wciąż możesz kontynuwać i zrozumiesz jak bardzo tego chcesz. To jakby dostać drugą szansę w życiu na dojście do celu.
  2. Walka z dzikim zwierzęciem. Walczysz i wygrywasz! Sen symbolizuje Twoje wewnętrzne zmagania z rzeczywistością. Pokonywanie Twoich barier i lęków. Przełamywanie zatęchłych przyzwyczajeń. To jakby wykrzesać z siebie więcej energii życiowej, potencjału i wiary w siebie.
  3. Spotkanie z kimś ważnym. Może to być osoba, która już nie żyje. Poprzez rozmowę z nią dowiadujemy się czego chcemy. Jakie kroki należy powziąć. Uświadamiamy sobie nasze pragnienia. To jakby przeglądnąć się w lustrze (mi się przyśniła moja śp.babcia, ktróra nakłaniała mnie do zjedzenia jajecznicy… nie wiedziałam jak to zinterpretować, więc stwierdziłam, że pora kończyć głodówkę :P)

 

Głodówka to piękna podróż do wnętrza. Każdy swoją podróż odbędzie inaczej. Każda kolejna głodówka uczy nas jak czerpać korzyści z bycia w stanie samouleczania. Uświadamiamy sobie jakie zasoby i możliwości ma nasze ciało, jaką zdolność do regenaracji mają nasze komórki, jak zachowuje sie nasz organizm, kiedy dajemy mu odsapnąć i umożliwiamy mu pracę naprawczą.  Zaskakuje nas sam proces samoleczenia, kiedy to włącza sie odżywianie wewnętrzne i organizm rozpoczyna “sprzątanie” od zjadania martwych lub uszkodzonych części siebie.

Szersze aspekty zagadnienia można znaleźć w reportażach dotyczących nagrody nobla za badania nad autofagią z roku 2016.

Jednym z wielu wartych podkreślenia skutków głodówki jest nauka bycia tu i teraz, w tym oto momencie Twojego życia, dziś! Nauka korzystania z każdej chwili. Z każdego promyka słońca i z każdego zasobu energii w ciele. Nie wiem czy nauka ta jest bezpośrednio związana z balansowaniem na cieńkiej linii pomiędzy życiem a śmiecią, jakie wrażenie nam daje odstawienie jedzenia na kilka dni, czy też może uwalniają się pokłady dawno nieużywanych szarych komórek, które w końcu uzykują głos i krzyczą: nie marnuj więcej czasu! Działaj! Twórz! Żyj! W każdym razie tworzy sie swego rodzaju myśl, która już nigdy nie zostanie zapomniana, myśl, że życie jest warte tyle, ile z niego czerpiesz w tym momencie, a nie za miesiąc czy miesiąc temu.

Na granicy. UK, Brighton / Autofażka

Warto również podkreślić najbardziej namacalny efekt głodówki, jakim jest oczyszczenie ciała ze złogów i chorób. Proces oczyszczania będzie się oczywiście różnił z uwagi na cechy własne jednostki oczyszczanej i stopnia zaśmiecenia organizmu tejże jednostki. Ale to, co najważniejsze –  proces odbędzie się u każdego! Długość głodówki ma największe znaczenie w tymże procesie. Inne czynniki to środowisko naturalne głodującego: wpływ otoczenia na jego samopoczucie i przepływ energii, wykonywanie relaksujących ćwiczeń, odpoczynek, kontakt z naturą (bardzo ważne podczas głodówki są spacery na łonie natury – dla bardziej wprawionych w boju: ćwiczenia na łonie natury), kąpiele, odstawienie wszelkiej chemii używanej na codzień do pielęgnacji ciała i lewatywy (nie są konieczne, ale pomagająprzy szybszej detoksykacji I przynosza ulgę przy bólach głowy spowodowanych uwlanianiem sie toksyn z organizmu).

Podsumowując:

Kiedy podczas głodówki człowiek zauważa przypływ energii, na co dzień zużywanej do trawienia przetworzonego pożywienia, uświadamia sobie, że chce spożytkować tę energię w zacnych celach takich, jak rozwój osobisty, pomoc innym, ulepszanie otoczenia, w którym tkwi.

Po odbytej drodze do wnętrza siebie już nigdy nie zechce wrócić do stanu nieświadomości. Zawsze będzie skłonny do ulepszania swego bytu i przekazywania swego doświadczenia innym. Z rozwagą będzie dokonywać wyboru przy kupnie pożywienia. Zastanowi się szczerze nad przyzwyczajeniami pokarmowymi, które wyniósł z domu rodzinnego. Otworzy się na nowe możliwości. Zacznie odkrywać nieznane , dotąd uznawane za bezsensowne, rozwiązania. Zrozumie, że zjadanie zwierząt to nienaturalny proces, który sprawia, że organizm ludzki rezonuje z niskimi wibracjami i przyjmie wegetarianizm (z biegiem weganizm) jako główny nurt rozwoju.

Automatycznie więc pojawi sie chęć poszerzania wiedzy w celu dalszego autorozwoju.

I w tym wlaśnie miejscu polecam następną książkę ułatwiającą utrwalenie wiedzy zdobytej podczas głodówki, niesamowitą lekturę naukowca, badacza mózgu, człowieka poszukującego, który świadmie buduje się od nowa: Joe Dispenza – “Breaking the Habit of Being Yourself: How to Lose Your Mind and Create a New One”.

Zatem działaj:

  • jeśli wewnętrzna walka z tym, kim jesteś i kim chciałbyś być, nie jest Ci obca
  • jeśli doskonale znasz smak bolącego rozdarcia pomiędzy maskami w jakie przywdziewasz się dla świata a prawdziwymi uczuciami zduszonymi w “przyciasnej klatce żeber”.

Nie marnuj więcej czasu na szarą egzystencję. Wszystko czego potrzebujesz jest w Tobie. Powodzenia.

Owocowy zastrzyk energii. Meksyk, Isla Mujeres / Autofażka

 

Keep moving forward.

 

Jak stałam się wegetarianką

Przestałam jeść zwierzęta 18 lat temu i wtedy jeszcze nie zastanawiałam się, dlaczego inni wciąż je jedzą, pewnie byłam zbyt młoda, żeby to roztrząsać. Żyłam w środowisku, gdzie zabijanie zwierząt było normą i nie znałam wówczas żadnego wegetarianina, więc nie miałam podstaw do głębszych rozważań na ten temat.

Odkąd pamiętam notorycznie przebywałam ze zwierzętami, które były przeznaczone pod nóż oraz tymi które pełniły rolę stróża posesji.  Chcąc nie chcąc brałam udział w „polowaniu” na kury, po czym patrzyłam jak ich pozbawione głów ciała szarpią się w wiadrze tuż po uśmierceniu. Po wszystkim bezmyślnie wygłupiałam się ich martwymi oskubanymi korpusami, nie widząc w tym nic złego…

Z królikami nie było lepiej  – bawiłam się (z) nimi, wyjmując je z klatek i nosząc na rękach bez zastanowienia, czy one tego chcą. Wtedy wydawało mi się, że one też czerpią radość z przebywania ze mną, teraz sądzę, że niestety była to jednostronna przyjemność. Po „wesołych” harcach wkładałam je z powrotem do „poczekalni na śmierć”, a następnego dnia bawiłam się ich odciętymi puchatymi ogonkami i łapkami.

Patrząc z perspektywy czasu, wydaje mi się, że robiłam to wszystko, bo moje zwoje mózgowe były jeszcze za słabo pofałdowane i nie kojarzyłam pewnych zależności.  Innego powodu się nie doszukałam.  Pobudek sadystycznych nie miałam, przynajmniej nie w stosunku do innych gatunków niż człowiek 😉

W końcu jednak nastał dzień, gdy moje synapsy zaczęły działać jak należy, informacje powiązały się ze sobą i zrozumiałam, że coś jest nie tak. Że nie można lubić zwierząt i jednocześnie je zjadać. Obcując ze zwierzętami nie dało się nie zauważyć, że mają uczucia, a przede wszystkim nie chcą umierać.

Tak w wieku kilkunastu lat zostałam wegetarianką. Doszłam do wniosku, że przestanę jeść mięso, bo przecież moje kubki smakowe nie będą decydować o czyimś cierpieniu. Pamiętam ten dzień i w jaki sposób o tym zdecydowałam. Letnim porankiem siedziałam na balkonie i wypisywałam moje postanowienia (nie wiedząc jeszcze wtedy, że właśnie tak powinno wyglądać wyznaczanie celów życiowych – z kartką i długopisem – niejeden trener personalny pochwaliłby mnie za to). Obok typowych dla nastolatek postanowień np. „schudnę 10 kg”, zapisałam „NIE BĘDĘ JADŁA MIĘSA”. Tak też zrobiłam. Była to najważniejsza decyzja w moim dotychczasowym życiu, o której racjonalności jestem przekonana w 100%.
PS. tego drugiego postanowienia nie udało mi się spełnić, chyba że można podciągnąć pod to 10 kg więcej – coś ewidentnie poszło nie tak 😉

Teraz, już jako dorosła kobieta, zastanawiam się, dlaczego inni nie dojrzeli do takich decyzji. Dlaczego każdy nie obudził się pewnego ranka i nie stwierdził: przecież to nienormalne zjadać istoty, które chcą żyć, które są na tym świecie nie po to, by je zabijać. Gdyby żyły w tym celu, same przychodziłyby do nas i radośnie popełniały samobójstwo, a nie drżały ze strachu przed zbliżającym się oprawcą, kuląc się w kącie klatki, mając nadzieję, że tym razem to nie one trafią pod siekierę…

Niestety nie znalazłam przyczyny, dlaczego jeszcze tak wiele osób nie rozumie, że zabijanie zwierząt jest nie dość, że zbędne, to przede wszystkim złe. Ale będę szukać dalej. Skoro sami się nie obudzili z takim przeświadczeniem, może trzeba im pomóc. A może oni zwyczajnie jeszcze się nie obudzili?

Pobudka!

Wegetarianizm - dobra droga
Właściwa droga / fot. eMCe

 

 

eMCe

Keep moving forward!

Każdego dnia doświadczamy przeróżnych sytuacji, gromadzimy wrażenia i je przetwarzamy, uczymy się, rozwijamy, poznajemy odmienne poglądy i charaktery, z niektórymi sie identyfikujemy, inne stanowczo odrzucamy.

Pewnego dnia przychodzi taki moment, kiedy na podstawie zebranych doświadczeń i analizy własnego życia zaczyna w nas kiełkować nowa myśl, nieznane uczucie, zew natury. Część ludzi podąży za tym pragnieniem rozwoju, za tym głosem niedosytu i postara się zrealizować swoją osobistą misję. Niestety część z nas zagłuszy tę iskrę, gdyż nie ma na tyle siły, odwagi i samoświadomości, aby chcieć się zmienić, chcieć ewaluować.

Jak znaleźć w sobie tę moc napędową, która nie pozwoli zasnąć z uczuciem niespełnienia?

Jest wiele dróg i wiele rozwiązań. Przygotuj sie na odnalezienie własnej drogi:

Meksyk, Playa del Carmen / Autofażka

 

Japonia, Arashiyama / Autofażka

Oczyść swój umysł poprzez kontakt z naturą. Spaceruj boso po łące, obejmuj drzewa. Dostrzegaj piękno w każdym liściu i w kążdym promieniu słońca. Obserwuj otoczenie, wąchaj kwiatki, rób zdjecia, uwieczniaj piękno świata, zachwycaj się nim, celowo je wyolbrzymiaj(!),  a przekonasz się ile wytchnienia da Ci ten dotyk niczym niezakłóconej symbiozy wszechświata  i jak łatwo odnajdziesz wewnetrzny spokój dzięki tej egzaltacji.

 

 

Meksyk, San Cristobal / Autofażka

Odciąż swoje ciało poprzez zmianę nawyków żywieniowych. Zakochaj się w naturalnych smakach owoców i warzyw. Daj odpocząć swojemu organizmowi i rób świadome przerwy w jedzeniu – zastosuj głodówki o wodzie lub suche. Odstaw używki. Pozwól swoim narządom na regeneracje, rekreacje, rekonstrukcje J Wprowadź się świadomie w stan wewnętrznej odbudowy. Poczytaj o autofagii.

 

 

 

 

Meksy, Campeche / Autofażka

Uwolnij swoją duszę poprzez poznanie siebie: swoich wad i zalet. Poprzez konfrontację ze swoimi demonami i słabościami. Poprzez akceptację swojego ciała. Poprzez pogodzenie się z przeszłością i połączenia jej z przyszłością. To z kolei pozwoli Ci odnaleźć równowagę, aby żyć TU I TERAZ.

 

 

 

 

 

Nie bój się zajrzeć do wnetrza swojej skorupy. Kiedy będziesz znał się na tyle, żeby móc przewidzieć swoje zachowanie i reakcje na otaczający świat, wtedy nikt i nic nie będzie w stanie żerować na Twojej niskiej samoocenie, niepewności, strachu. Odnajdziesz siłę, która pozwoli Ci kochać siebie “mimo wszystko”.  Odpadną takie uczucia jak wstyd i lęk, ponieważ nie będziesz miał nic do ukrycia. Bedziesz kroczył swoją drogą z podniesioną głową, zdając sobie sprawę, że mimo iż czeka Cię dużo do przejscia, jest to droga godna i twórcza.

Droga miłości i piękna. Droga do szczęścia. Keep moving forward!

Meksyk, Isla Mujeres / Autofażka

 

 

 

Dlaczego?

Dlaczego – to najczęstsze pytanie, które słyszę od ludzi, gdy dowiadują się, że nie jem zwierząt. Pytają nie o niejedzenie zwierząt, lecz o niejedzenie mięsa. Jakby mięso było samoistnym tworem, które po prostu wyrasta na sklepowych półkach.

Długo dziwiło mnie to pytanie, ponieważ wydawało mi się, że w dzisiejszych czasach powszechnie wiadomo, że jedzenie mięsa jest zbędne i niesie ze sobą jedynie krzywdę żywych istot oraz całą paletę chorób. Okazuje się jednak, że niektórzy, a raczej zdecydowana większość, uważa mięso za jedyne prawdziwe źródło składników odżywczych i że zwierzęta są po to, by je jeść. Nie bardzo wiedziałam jak dyskutować z takimi ludźmi. Czasem myślałam, że dyskusje takie w ogóle nie mają sensu. Zresztą nadal twierdzę, że rozmowy z pewnymi osobnikami są niepotrzebne, ponieważ doprowadzają człowieka do białej gorączki i nie przynoszą żadnych efektów. Jednak doszłam do wniosku, że nawet jeśli 1 rozmówca na 50 zacznie choćby zastanawiać się nad zmianą stylu życia w tym dobrym kierunku, to rozmowy nt. wegetarianizmu, łącznie z tymi, które są prowadzone w atmosferze bitwy, mają sens.

Rozmawiajmy zatem! Ale czas najwyższy odwrócić pałeczkę i zacząć pytać DLACZEGO ktoś krzywdzi zwierzęta, skoro nie musi. Czy lubi znęcać się nad zwierzętami dla zaspokojenia tak prymitywnych pobudek jakimi są zachcianki smakowe? Niech teraz ta druga strona trochę się wysili w tłumaczeniu powodów jedzenia zwierząt, zwłaszcza że znalezienie racjonalnych powodów…. zaraz zaraz, nie ma takich!

Tutaj całkiem spora lista „racjonalnych” argumentów http://www.hania.es/miesarianie
Uważajcie, żeby nie spaść z krzesła 😉